środa, 5 lutego 2014

PROBLEMY? Nie no skąd, jestem dzieckiem, jakie ja mogę mieć problemy :))

Nie no przecież nie mamy żadnych ta. Albo my nic innego nie robimy, jak tylko siedzimy przed komputerem, no to jakie my możemy mieć problemy? :))) -.- Denerwuje mnie takie gadanie.. akurat mam styczność z kilkoma osobami które mają na pewno większe problemy od niektórych dorosłych.. ktoś sie tnie, albo ktoś sie głodzi.. No ale my nie mamy żadnych problemów.
Wgl zacznijmy od tego, że to nie koniecznie muszą być problemy związane z kimś, albo czymś. Mogą to być problemy związane z samym sobą więc jeśli ma zaraz polecieć na mnie tysiąc hejtów, najpierw sie zastanówcie, zanim coś napiszecie.
Db wcześniej myślałam, że jak ktoś sie tnie, jest nienormalny, że przecież są inne wyjścia z sytuacji i wgl byłam w 100 % przeciwna i jak sie dowiedziałam, że ktoś to robi, to dawałam wielki wykład na temat tego, że tak nie można robić... no ale troche od tamtego czasu minęło i moje poglądy na ten temat się zmieniły. No nadal ogl jestem przeciwna temu, ale już nie podchodzę do tego tak surowo.. no cięcie się ma tam jakiś wpływ na nasze zdrowie psychiczne itd.. ale rozumiem też osoby które to robią.. nie każdy jest na tyle silny by radzić sobie z problemami w taki sposób żeby nie robić sobie krzywdy, i gadanie, że może zrobić coś innego oprócz tego jest tylko dla tych którzy jeszcze tego nie zrobili... którzy nie wiedzą jak to jest, nie radzić sobie z problemami. Jak ktoś jest serio wkurzony, czy tam roztrzęsiony czy nw w jakim stanie, to nie myśli o tym, żeby sb nie wiem.. pograć w piłkę, wygadać się komuś.. on w tej chwili ma w głowie myśl ''nie chce żyć, chce sie zabić, niech ktoś mnie stąd zabierze'' tego nie da się zrozumieć jeśli się tego nie poczuje. Ten kto tego nie czuł nigdy nie powinien się wgl wypowiadać na temat cięcia się i na temat tego co powinno się robić zamiast tego, bo gówno o tym wie. Nie chce usprawiedliwiać tych którzy to robią, ale nie chce być też przeciwko. Jak dla mnie ten kto widzi, że coś takiego się dzieje z kimś nie powinien wgl na niego krzyczeć, bo to wcale nie pomaga, taka osoba tylko się przed nami zamyka i już wgl nigdy nam nie powie nic o tym. Powinniśmy być wsparciem a nie kimś w kim ta osoba nie będzie widziała oparcia. W sumie to nie wiem sama co robić. No bo co? Będę siedzieć przy tej osobie 24h na dobę? Powie sie rodzicom? To nic nie da. A siedzieć ciągle przy tej osobie to też nic nie da bo zwariować można. Niech ktoś mi powie, co można zrobić bo jestem bezradna... :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz